14 September 2010

bo czasami to ręce opadają

Nie, nie o dzieciach dziś.
O przypadkach, z którymi mam przyjemność ze względu na zawód. Naiwne pytania w stylu: "Zamknięcie mnie teraz?" to już standard. Bezcennym był chyba jednak moment, gdy lasce przyłapanej na pracy na czarno czytam protokół, a ona co?
Lustruje mnie.
Od czubka głowy po pasek u spodni (tyle widać na siedząco). Zatrzymuje wzrok na moim zegarku (rzeczywiście - przykuwa wzrok), przygląda mi się z boku, w ogóle nie słucha. Później dowiedziawszy się, że poniesie koszty także wezwania mnie do sprawy, popędza, w stylu: "Szybko, szybko, zmieścimy się jeszcze w godzinę!".

To naprawdę bezcenne momenty.

2 comments:

Anonymous said...

eeej marzka marzka dla ciebie wazne sa zegarki? przeciez to jest kompletna porazka, to jest wiocha matko, po 1. kto dzisiaj w ogole nosi zegarek a po 2. szczycenie sie materialna kupa cie dyskwalifikuje

marzka said...

Dla mnie wazny jest zegarek, bo musze wiedziec ktora godzina.
Po 1. - ja nosze zegarek!
Po 2. - chyba sie czepiasz.